Tomasz Tchórz: Wierzę, że wrócę do Legii

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

26-11-2016 / 09:06

(akt. 07-12-2018 / 11:30)

Tomasz Tchórz to trener mający za sobą pracę w akademii Legii Warszawa. Teraz wraca na Łazienkowską przy okazji Legia Cup, gdzie będzie opiekował się Benfiką Lizbona, z którą miał też okazję pracować w Portugalii. Ale nie tylko z nią. - W trakcie turnieju chce się wiele nauczyć, podpatrywać trenerów i zyskiwać doświadczenie. Szkoleniowe i personalne, bo spotkam się z ludźmi, którzy darzą mnie sympatią, ale też z tymi, którzy mnie nie lubią - mówi w rozmowie z Legia.Net. Zapraszamy do lektury!

Jak to się stało, że towarzyszysz drużynie Benfiki Lizbona na Legia Cup?


- Po raz drugi zostałem poproszony przez organizatorów turnieju, by opiekować się tą drużyną. Wynika to z tego, że znam język portugalski, ale i pracowałem w jednym z tamtejszych klubów.

 

Współpracowałeś z Benfiką, pracowałeś w Belenenses, byłeś praktykantem w Sportingu…


- Na początku byłem po prostu studentem, który praktykował w Sportingu. Po półrocznym pobycie wróciłem jednak do akademii Legii Warszawa, ale po zakończeniu współpracy, znowu poleciałem do Portugalii. Zacząłem pracę z Belenenses, gdzie byłem w sztabie szkoleniowym zespołu U-14. Wtedy nie miałem jeszcze ścisłego związku z Benfiką, poza turniejem Legia Cup w poprzednim roku, ale teraz wiele zawdzięczam temu klubowi. Także tam uczyłem się od trenerów i koordynatorów, którzy organizowali spotkania ze mną, tak abym miał okazję rozwijać się jako trener.

 

Wiele można nauczyć się w Portugalii?


- To kraj, w którym futbol jest na wysokim poziomie, a obserwowanie klubów z bliska daje skarbnicę wiedzy. Można porozmawiać ze wszystkimi trenerami - tymi topowymi, ale i z tymi z mniejszych miast. Szkoleniowcy mają wielką wiedzę. Jose Mourinho powiedział kiedyś, że wszyscy rozumieją piłkę nożną, ale nie wszyscy rozumieją trening piłkarski. Portugalczykom zawdzięczam zaszczepienie pasji do treningu i zrozumienie czym to dokładnie jest. Gdyby nie oni, nie byłbym tak bardzo zafascynowany szczegółami. Oni to we mnie wzmocnili i sprawili, że chęć dalszej nauki jest tylko większa

 

Są wyjątkowe osoby, od których mogłeś się uczyć?


- Mam takie szczęście w życiu, że na ogół poznaje wyjątkowe osoby. W Sportingu poznałem między innymi trenera Aurelio Pereirę, który ma tam status legendy. Stadion rezerw w klubowym ośrodku w Alchochete - gdzie Legia grała w młodzieżowej Lidze Mistrzów - został nazwany jego imieniem. Odpowiadał on między innymi za przyjęcie do klubu Luisa Figo czy Cristiano Ronaldo. Jest tam bardzo szanowany. W Benfice istotny jest dla mnie trener Antionio Fonte Santa czy Carlos Fernandes. Trener Antonio pełni teraz rolę koordynatora szkoleniowców. Ma ogromną wiedzę i cały czas ekspresyjnie rozmawia o piłce. Udało mi się trafiać na ludzi bardzo cenionych w Portugalii. Mogę też wymienić Rui Pacheco z Porto czy psychologa Jorge Silveiro

 

Na czym opiera się tam szkolenie?


- Cały system portugalski do 12 roku życia opiera się głównie na fundamentach gry. Są one jednak inaczej wdrażane w klubach. W Porto chociażby, już we wczesnych latach trening skupia się na periodyzacji taktycznej. W Benfice zaś nauka ich jest dużo bardziej kompleksowa - zgodna z naturą gry i wprowadzane są w sposób całościowy. Najogólniej mówiąc Sporting balansuje nieco pomiędzy modelem gry, a formą treningu w oparciu o naturę gry. Jeśli mówimy o szkoleniu do 12 roku życia, przemawia do mnie najbardziej sposób pracy z dziećmi jaki proponuje właśnie Benfika.

 

Duża jest różnica między Portugalią a Polską w treningu?

 

- W treningu piłkarskim główną różnicą jest to, że my patrzymy na trening w modelu wschodnio-europejskim, zatem bardzo analitycznie. Ćwiczenia skupiają się na formach wyizolowanych oraz fragmentach gry, które nie posiadają kontekstu gry formalnej. Naszą tendencją jest także rozdzielanie wymiarów taktycznego, technicznego, motorycznego i psychologicznego i usprawnianie ich w sposób odseparowany od siebie. W Portugalii gra sama w sobie widziana jest w sposób globalny, jako system systemów i wzajemnego oddziaływania zawodników. To jest główna różnica, która przekłada się na sposób szkolenia.

 

Legia Cup to kolejna okazja do nauki?


- Bez wątpienia. Ponownie spotkam się z trenerami, których cenię i będę mógł podpatrywać. Ponownie zobaczę ich zachowania, sposób rozmowy z dziećmi, założenia meczowe i porozmawiam o aspektach, które pozwolą mi rozumieć więcej. Pochłonę każdą minutę tego weekendu i będę lepszy. Skonfrontuję się także z emocjami powstałymi z doświadczeniem pobytu na obiektach byłego klubu, w którym pracowałem i mam ogromny szacunek. Zobaczę zarówno ludzi lubiących mnie, ale też tych, którzy nie darzą mnie sympatią. Będzie to także okazja do wymiany poglądów z trenerami z innych europejskich klubów. Takie wydarzenie to zawsze szansa na rozwój szkoleniowy. Będą to kolejne doświadczenia personalne, które czegoś mnie nauczą.

 

Skupisz się na obserwacji Benfiki czy nie tylko?


- Chcę rozmawiać z trenerami wszystkich drużyn, choć na pewno w szczególności będę kibicował Benfice, chociażby z racji opieki. Obecnie w ramach studiów MBA w Maastricht rozpoczynam też pewien projekt konsultacji biznesowej dotyczący Big Data i dlatego interesuje mnie Midtjylland. Dużo wiedzy o rozmowach z zawodnikiem czerpię od australijskich naukowców, dlatego zechcę porozmawiać z trenerami drużyny z Sydney. Z kolei do Legii mam ogromny sentyment i wiarę, że kiedyś tu wrócę, dlatego chcę zobaczyć jak rozwijają się chłopcy, których miałem okazję poznać.

 

Bez Legii da się żyć?


- Najważniejsze jest mieć sprecyzowany cel i plan w jaki sposób go wykonać. Moim celem jest bycie bardzo dobrym trenerem, osiąganie sukcesów i pokazywanie, że nawet młody Polak może się uczyć skutecznie poza krajem, być tam docenianym i dawać przykład innym, pomimo jeszcze młodego stażu zawodowego. Na pewno da się żyć bez Legii, ale jeśli chcesz się rozwijać, to po odejściu z najlepszego miejsca do rozwoju w naszym kraju musisz szukać innych możliwości. Wyjście ze strefy komfortu daje ogromną okazję dla nowych perspektyw. Potrzebna jest jednak przy tym ogromna determinacja.

 

Nawet książkę o szkoleniu dzieci napisałeś w tym czasie...

 

- Dokładnie. Razem z Mateuszem Ludwiczakiem. Przy tym zacząłem studiować w Holandii, pracowałem w Portugalii, ciągle podróżując po Europie… To wszystko wpłynęło na mój rozwój. Nie można powiedzieć co jest lepsze, czy pozostanie w Legii, czy doświadczanie pasji poza nią, ale faktem jest, że stworzyłem sobie szybko nowe możliwości i nie przestałem się uczyć. Na pewno, gdy jest się w takiej akademii jak Legii to samemu trudno jest podjąć decyzję o odejściu w imię rozwoju za granicą. To mi pomogło, by zrobić coś innego w kierunku swojego rozwoju i poznania kolejnych inspirujących ludzi, przy których talent jaki mam może wzrastać.

 

Dlaczego nie ma cię w Legii?


- Moja wizja szkolenia dzieci opisana między innymi w książce Dorastanie w grze - wszechstronny rozwój zawodnika nie przypadła do gustu osobom zarządzającym akademią. Dostałem więc propozycję rozwiązania umowy po przygotowaniu przeze mnie dokumentu oceniającego poprzednią edycję turnieju Legia Cup, z racji na rozbieżność w poglądach. Jest to więc rocznica mojego odejścia.

 

Napisałeś kiedyś w internecie, że cieszysz się, iż wielu trenerów pracujących w legijnych szkołach Legia Soccer Schools kupiło twoją książkę.


- Owszem. Jest to niezwykle miłe, że pomimo braku ówczesnego zainteresowania władz akademii znaczna część trenerów pracujących tam z najmłodszymi jednak zainteresowała się tym sposobem szkolenia. To pokazuje, że w nas młodych jest ogromna siła, chęć nauki i zmian. Z rozmów z trenerami wynika, że obecnie wiele poglądów na temat treningu i aspektów szkolenia - takich jak chociażby fundamenty gry, mimo, że w zmienionej formie - jest wprowadzanych do zajęć szkół Legia Soccer Schools. Cieszę się, że wielu trenerów odzywa się do mnie i Mateusza bezpośrednio z prośbą o spotkania i pozytywnie wypowiada się o materiale, wcielając go w życie na treningach. To dla mnie ogromna motywacja.

 

Czyli propozycje z książki są wprowadzane w życie?


- Z rozmów oraz zachowań trenerów wynika, że tak. Natomiast warto przyznać, że także bardziej doświadczeni trenerzy pozytywnie wypowiadają się o tej książce, wśród których są także obecni dyrektorowie innych akademii piłkarskich.

Komentarze (5)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

~Stylo
  • 0
Kolejna importowana filozofia, pozaboiskowa fantastyczna teoria. Gdzie wyniki pracy trenerskiej? Pracując z drużyna obserwuj i analizuj. Każda grupa jest inna, każdy zawodnik jest inny. Zadawaj pytania samemu sobie i na nie odpowiadaj. Oto cała filozofia.
~Jka
  • 0
Mazurek out !!!
Domyślny awatar PPKKKK
  • 1
Moja wizja szkolenia dzieci opisana między innymi w książce Dorastanie w grze - wszechstronny rozwój zawodnika nie przypadła do gustu osobom zarządzającym akademią.

Dyrektor Wyszkolenia – Jacek Mazurek
Dyrektor Sportowy Akademii – Jarosław Wójcik

Panowie już jakiś czas sprawują swoje funkcje. Pytanie, gdzie efekty. Gdzie, młodzi wychowankowie Legii w I składzie. Tutaj mamy zapewne prosty przykład, gdzie góra uważa się mądrzejszą od dołu.
Domyślny awatar LysyZeStartreka
  • 2
Powiedzmy, że opinia Mazurka jest często zszargana. Nie znam niuansów zarzadzania, wywiązywania się z obowiązków itp. Patrząc tylko z zewnątrz można dostrzec, że co jakiś czas w pionie młodzieżowym robione są czystki zbyt ambitnych jednostek. Widać praktyki akademii budzą dość duży sprzeciw wśród samych pracowników. Wniosek: ktoś tam prowadzi "interes w interesie".
~marolegia
  • 0
Jednym slowem przekaz jest taki: Wyyebac Mazurka i całą jego zgnila otoczkę bo inaczej nasza Akademia nikogo nie wyszkoli.