Zamykając to okno za pomocą przycisku "x" wyrażasz zgodę na przetwarzanie, w tym profilowanie przez Legia.Net oraz partnerów świadczących usługi w celach marketingowych, reklamowych oraz analitycznych.

Korzystając z serwisu Legia.Net bez zmiany ustawień twojej przeglądarki internetowej wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookies w twoim urządzeniu końcowym oraz na korzystanie z informacji w nich zapisanych w celach dopasowania treści i reklam.

Dane uzyskane w ten sposób będziemy przetwarzać i profilować do celów marketingowych polegających na dopasowaniu treści i reklam oraz celach analitycznych a także w celach związanych z bezpieczeństwem serwisu.

Korzystając z opcji swojej przeglądarki zawsze posiadasz prawo do usunięcia wszystkich informacji, które zostały zapisane w plikach cookies.

Do przetwarzania wykorzystywane będą następujące dane: adres IP, adres żądanej strony, identyfikator urządzenia, typ przeglądarki, język przeglądarki, liczba kliknięć, ilość czasu spędzonego na poszczególnych stronach, data i godzina korzystania z serwisu, typ i wersja systemu operacyjnego, rozdzielczość ekranu oraz inne tym podobne informacje.

Administratorem danych jest Legia.Net
X

Tło

19 listopada 2018

Sebastian Szymański: W Austrii dam z siebie wszystko

2016-06-21 21:46:28
img
To był dla niego przełomowy sezon. Najpierw występował w roczniku ’99, potem w Centralnej Lidze Juniorów, a po przerwie zimowej częściej mogliśmy go oglądać na boiskach trzecioligowych w legijnych rezerwach. Kibicom dał się zapamiętać szczególnie pod koniec rozgrywek, gdy pięknymi strzałami pokonywał bramkarzy Polonii w III lidze i Pogoni w finale CLJ. Niezłe występy, talent i waleczność zaowocowały zabraniem go na zgrupowanie "jedynki" do Austrii. Kto to taki? Sebastian Szymański, pomocnik "Wojskowych". Zapraszamy do lektury rozmowy z „Sebą”.

Dlaczego piłka?


- Tak już się w rodzinie przyjęło, że futbol towarzyszył mi od małego. Przechodziło to z pokolenia na pokolenie. Najpierw grał mój tata, a potem dwóch braci. Zarazili mnie miłością do piłki i teraz przyszedł mój czas.

 

Pamiętasz swoje pierwsze boisko, na którym grałeś z kolegami z klasy w wolnym czasie?


- To nie było boisko - bardziej trzepak, na którym zaczynałem kopać piłkę z bratem. Miałem pięć lat. Grałem także na parkingach. Kiedy pierwszy raz wybiegłem na normalną murawę? W wieku dziesięciu lat mogłem zasmakować gry na profesjonalnym boisku.

 

W wieku sześciu lat trafiłeś do TOP 54 Biała Podlaska. Od samego początku nastawiałeś się na to, że zostaniesz piłkarzem?


- Początków nie wspominam zbyt dobrze, bo byłem wtedy jeszcze małym chłopcem, który nie rozumiał wszystkiego. Czasami nie przychodziłem na treningi, spóźniałem się, bo nie pamiętałem o której się zaczynają (śmiech). Dopiero po jakimś czasie, gdy dorastałem, uczyłem się nowych rzeczy i piłkę traktowałem znacznie poważniej.


Nie przeszkadzało ci to, że czasami musiałeś mierzyć się z nieco starszymi i silniejszymi zawodnikami?


- Nie. Teraz chyba mogę powiedzieć, że wyszło mi to na dobre, bo granie ze starszymi to duży plus.


Na razie idziesz śladem Mateusz Hołowni i Ariela Borysiuka. Oni też pierwsze kroki stawiali właśnie w Białej Podlaskiej. Mówiłeś "Vizirowi", że rośnie mu konkurencja w środku pola?


- Nie, jeszcze nie miałem okazji mu tego powiedzieć (śmiech). Ariela znam, Mateusza też. Ariel grał akurat w piłkę z moim bratem, więc znamy się nie od dziś. Teraz odszedł z Legii, więc na zgrupowaniu nie ma dwóch chłopaków z Białej Podlaskiej.

 

Legia obserwowała twój rozwój przez blisko dwa lata. Kiedy po raz pierwszy dowiedziałeś się o zainteresowaniu warszawskiej drużyny?


- W piątej klasie podstawówki. Pojechałem na trzydniowe testy z Mateuszem Hołownią.  "Hoło" przebrnął je pozytywnie i na zakończenie roku szkolnego związał się z warszawskim klubem, a ja na swoją szansę musiałem trochę poczekać. O drugiej ofercie usłyszałem w trakcie ferii w pierwszej klasie gimnazjum. Przyjechałem na testy i tak się stało, że jestem w stolicy.

 

Jesteś etatowym reprezentantem Polski do lat 17. W kadrze występujesz przeważnie tuż przed obrońcami, przez co nie możesz zbyt często podłączać się do akcji ofensywnych. Ciężko gra ci się na tej pozycji? Chciałbyś, żeby trener ustawiał cię bardziej z przodu?


-  Nie mam rewelacyjnych warunków fizycznych. Szczególnie, jeśli mówimy o grze na pozycji defensywnego pomocnika. Zawsze staram się to nadrabiać walką. Nie ma dla mnie różnicy czy występuję tuż przed stoperami, czy gram na "dziesiątce". Z kolei trudniej jest wygrywać pojedynki fizyczne z silniejszymi zawodnikami w środku pola.

 

Co zadecydowało o tym, że nie awansowaliście na mistrzostwa Europy?


- Nie wiem. Mieliśmy bardzo fajną, poukładaną ekipę. Mecz z Serbią był może nie najważniejszy, ale na pewno bardzo istotny. Porażka pewnie w dużej mierze zadecydowała o tym, że nie pojechaliśmy na finały do Azerbejdżanu.


Uważasz, że więcej dajesz drużynie w ofensywie, czy defensywie?


- Szczerze? Chyba w ofensywie.


Jakie masz zalety?

 

- Na pewno dobrze wykonuję stałe fragmenty gry. Ćwiczę to od lat i uważam, że wychodzą mi całkiem nieźle. Poza tym wydaje mi się, że dobrze prowadzę piłkę lewą nogą. Co prawda słabszą mam prawą, ale też sobie radzę.


A wady?

 

- Tak jak wspomniałem wcześniej - prawa noga. Może też gra głową, ale sądzę, że to przez warunki fizyczne.

 

No właśnie. Ty starasz się dodatkowo nad tym pracować?


- Tak. Ćwiczę razem z trenerem od przygotowania fizycznego, ale z drugiej strony nie ma co się spieszyć, bo wiem, że z wiekiem to przyjdzie.


Masz jakąś osobę, albo piłkarza, na którym starasz się wzorować?


- Tak. Obserwuję dwóch graczy: Marco Verrattiego z PSG i Ilkay'a Gundogana, który niedawno podpisał kontrakt z Manchesterem City. Głównie na tych zawodnikach staram się wzorować, podpatrywać ich zagrania.

 

Przejdźmy do Legii. To był dla Ciebie udany sezon?


- Tak, nawet bardzo. Na początku zaczynałem w Centralnej Lidze Juniorów i ciężko było mi walczyć o wyjściowy skład. Potem jakoś dałem radę, a wiosną grałem w drugim zespole. Nie spodziewałem się, że będę aż tyle występował trzeciej lidze w takim wieku. Jestem zadowolony.

 

Rezerwy co prawda nie awansowały do drugiej ligi, ale w Centralnej Lidze Juniorów udało wam się obronić mistrzostwo.

 

- Tak to prawda. Niestety nie udało się awansować do drugiej ligi z rezerwami, ale też nie było specjalnego napięcia na ten cel. Chcieliśmy tego dokonać, ale też nic się nie stało. Jeśli chodzi o CLJ - cieszę się, że obroniliśmy tytuł, a ja pierwszy raz zdobyłem mistrzostwo Polski.

 

Mało kto wierzył, że odrobicie stratę z pierwszego meczu w Warszawie.


- Czytałem dużo opinii w internecie, że nie mamy szans, ale wierzyłem, że pojedziemy do Szczecina inaczej nastawieni. Porażka 0:2 w stolicy wyszła nam na dobre. W drugim meczu wyszliśmy na boisko jak po swoje i sięgnęliśmy po cenne trofeum.

 

Pogoń strzela gola w Szczecinie, w dwumeczu przegrywacie w pewnym momencie 0:3. Co sobie wtedy pomyślałeś?

 

- Przyjechałem tam z nastawianiem, że to wygramy. Nawet jak straciliśmy pierwszą bramkę to wiedziałem, że pokonamy "Portowców". Widziałem, jak wszyscy koledzy z drużyny zareagowali po porażce przy Łazienkowskiej i czułem, że jesteśmy w stanie wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. To, że szczecinianie w rewanżu otworzyli wynik meczu, w końcowym rozrachunku nic nie znaczyło.

 

Twoje dwie bramki w finale spowodowały, że dołożyłeś wielką cegłę do końcowego triumfu.


- Można tak powiedzieć. Bardzo się cieszę, że pomogłem całemu zespołowi wygrać ten mecz i sięgnąć po tytuł. W finale zdobyłem dwie bramki, za rok może przytrafić się to komuś innemu.

 

Zwłaszcza ten drugi gol padł po pięknym strzale. To drugie w tym sezonie twoje najładniejsze uderzenie, oprócz bramki z Polonią przy Konwiktorskiej?


- Można tak powiedzieć, bo to były moje dwie najładniejsze bramki w sezonie. Ogólnie w minionych rozgrywkach tylko trzy rady trafiałem do siatki, ale i tak jestem uradowany (śmiech).

 

Nie czułeś presji? Byłeś drugim najmłodszym graczem w zespole obok Radosława Majeckiego.

 

- Tylko przed pierwszym gwizdkiem pojawił się delikatny stres, jednak z upływem czasu poczułem murawę, piłkę, a presja sama zniknęła.

 

Grałeś bardzo dobrze i poleciałeś z "jedynką" na zgrupowanie do Austrii. Czujesz dumę?


- Tak. Na pewno bardzo się cieszę, że ktoś docenił moją pracę i mam okazję polecieć ze starszymi kolegami na zgrupowanie do Austrii. Każdy o tym marzy. Cieszę się, że udało mi się je spełnić. Teraz postaram się dać z siebie wszystko i przekonać do siebie trenera. 

 

Od kogo się dowiedziałeś, że polecisz na obóz?


- Oficjalną informację dostałem od trenera Aleksandara Vukovicia, który wszystko mi wyjaśnił. Potem dzwonili do mnie także inni szkoleniowcy, ale to serbski szkoleniowiec pierwszy mnie o tym powiadomił.

 

Czego się spodziewasz po tym obozie? Stawiasz sobie jakieś cele?


- Nie. Podchodzę do tego spokojnie. Jadę tam, bo - moim zdaniem - zasłużyłem. Mogę, ale nie wszystko muszę, bo będę najmłodszy. Na pewno czuję się wyróżniony, ale tak jak powiedziałem wcześniej - nie napinam się, nie mam konkretnych celów. Wierzę, że wszystko będzie dobrze.

 

Czego mogę zatem Tobie życzyć?

 

- Zdrowia - na pewno każdy to powie (śmiech). 


 

sklep sklep
Autor: Maciej Ziółkowski Źródło: Legia.Net   

twitter

Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po akceptacji moderatora


 

Komentarze

Wszystkie
Pozytywne
~da buu
2016-06-21 23:50 IP 37.47.2***
Kolego widzę w tobie ogromny potencjał zobaczymy za rok ;)
~andreas
2016-06-21 22:15 IP 46.77.1***
Powodzenia idź drogą Rybusa. Lewa noga ok.
Helu77
2016-06-21 22:00
Powodzenia chłopaku!!!
Liczba komentarzy: 3

Logowanie




Uwaga

Redakcja serwisu LEGIA.NET nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwe lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Dodaj Komentarz - wersja bez konta.

Nick:
Uwaga: Odnośniki do serwisów zewnętrznych akceptujemy wyłącznie bez "http://"
Zamknij